2015.00  zł 

THIXAR Silent Feet Basic polished

Kategoria :
Akcesoria do sprzętu Hi-Fi
Marka :
THIXAR
Artykuł :
txr10003
Kraj pochodzenia :
Niemcy
Przeznaczenie :
Salon
Kolor :
Stainless Steel

Silent Feet Basic polished

Equipment silent feet, stainless steel, polished. 4 pcs/set. Diameter: 50mm. Height: 24mm. Version -20: 0-20kg, Version 20+: 20-60kg.

Udostępnij:

HiFi Accessories


Silent Feet Basic:
Peace is in the small things

No matter how high the quality of your audiophile equipment: if it is fitted with really well-conceived feet, this will enhance your sound with a much greater amount of peace and harmony. Thus considerably enhancing your enjoyment as a listener. That is why the process of creating a new design for our Silent Feet Basic range of feet for equipment focussed on achieving just the right balance of decoupling and damping. One aspect that has a decisive influence, if your precious hi-fi gems are to realise their true sound potential, is their own resonant frequency.

            

 

Audiophile THIXAR hifi accessories – The Fundamentals of Sound.


Model: Max. load

-20 0-20kg
20+ 20-60kg

Set of 4

Dimensions:

diameter: 50mm
height: 24mm



Silent Feet Basic

 

Opinia 1

Po emocjach jakie wzbudziła recenzja Eliminatora uznaliśmy, że do tematu walki ze szkodliwymi, pasożytniczymi wibracjami warto co jakiś wracać. Nie chodzi bynajmniej o to, że mamy na tym punkcie jakąś niezdrową obsesję, czy też inną fobię, lecz wystarczająco długo zajmujemy się tematyką audio, żeby powyższe zagadnienia ignorować. Ponadto okazuje się, że coraz częściej z pomocą czasem nawet niemal niezauważalnych akcesoriów jesteśmy w stanie nie tylko znacząco poprawić brzmienie naszych systemów, co i pójść na pewne ustępstwa na rzecz płci pięknej dotyczące aranżacji naszej wspólnej przestrzeni życiowej. Doskonale bowiem zdajemy sobie z Jackiem sprawę jakimi szczęściarzami jesteśmy i jak tolerancyjne, wyrozumiałe są nasze „Piękniejsze Połowy” ze stoickim spokojem obserwujące przejawy naszego hobby z obecnością specjalistycznych mebli włącznie. Niestety część zakażonej audiophilią nervosą populacji musi godzić się na mniej, bądź bardziej bolesne kompromisy skutkujące ustawianiem posiadanych systemów na stolikach, komodach i szafkach niekoniecznie do tego celu przeznaczonych. Z resztą bądźmy szczerzy – niezależnie od tego na którym etapie naszej podróży do audio-nirwany się znajdujemy zawsze można co nieco w brzmieniu naszego systemu poprawić, dopieścić i wymuskać. Żeby jednak przy okazji nie wydawać na tego typu „kosmetykę” fortuny warto rozejrzeć się za … wspomnianymi akcesoriami. Jak sami Państwo widzą jakby do tematu nie podchodzić prędzej czy później i tak i tak z tematyką wszelakiej maści antywibracyjnych ustrojstw trzeba stanąć oko w oko.  Aby jednak takie spotkania nie przypominały randki w ciemno, bądź szukania przysłowiowej igły w stogu siana i mówiąc wprost przy okazji nie wtopić przedstawiamy kolejną propozycję z ww. obszaru, czyli  stopy antywibracyjne THIXAR Silent Feet Basic.

      

      

      

      

THIXAR Silent Feet Basic to dość ciężkie i perfekcyjnie wykonane okrągłe nóżki dostarczane w kompletach po cztery sztuki w eleganckich, wyściełanych miękka gąbką drewnianych puzdereczkach ozdobionych firmowym logotypem. Dokonując ich analizy organoleptycznej gołym okiem można dostrzec iż składają się dwóch współosiowo zespolonych walców, z których jeden, z przyklejonym na spodzie oringiem stanowi podstawę, a drugi – górny, wchodzi w niego niczym tłok w cylinder. W płaszczyźnie roboczej owych tłoków wykonano nagwintowane otwory umożliwiające wkręcenie Thixarów w miejsce standardowo zamontowanych w naszych urządzeniach nóżek, bądź w wersji mniej inwazyjnej dokręcenie ich bezpośrednio do tych fabrycznych, co jednakże pozwolę sobie odradzić. Jak widać na powyższych zdjęciach do testów otrzymaliśmy dwie, z dostępnych trzech, wersji kolorystycznych, czyli TSFB-y wykończone na satynowy mat i polerowane a do kompletu zabrakło jeszcze czarnego matu, który w ofercie niemieckiego producenta też jest osiągalny. O ile jednak szata wzornicza na brzmienie wpływu nie ma, to podczas podejmowania decyzji związanej z nabyciem jednego, bądź nawet kilku kompletów TSFB-sów warto zwrócić uwagę z jakimi obciążeniami będą finalnie pracowały. Jest to o tyle istotne, że do wyboru mamy dwie opcje – „-20” i „ 20+”, z czego pierwsza oferuje udźwig do 20 kg na stopę a druga od 20 do 60 kg, co oznacza że nawet z niemalże ćwierćtonowymi monstrami powinny dać sobie radę.

      

Jeśli chodzi o budowę wewnętrzną trudno cokolwiek konkretnego powiedzieć, oprócz tego czym dzieli się sam producent a jest tego naprawdę niewiele. Jedyne bowiem, co można z lakonicznych materiałów wyłowić, to to, że konstrukcja jest wielowarstwowa a proporcje pomiędzy poszczególnymi materiały dobierane są nie tylko z uwzględnieniem częstotliwości jakie mają „wygaszać”, ale i obciążeń z jakimi przyjdzie im pracować. Jeśli jednak poświęcimy dosłownie chwilkę na małe internetowe śledztwo kilku rzeczy można się domyślić. Otóż jeszcze gdzieniegdzie  (m.in. nawet na niedostępnej z menu głównego, lecz nadal aktywnej podstronie producenta) można natrafić na projekt o diametralnie innej postaci. Zamiast eleganckich, metalowych walców wygląd TSF-sów (bez dopisku Basic) budził nieodparte skojarzenia z …  błękitnymi „sadzonymi jajkami” (GMO? ;-)) serwowanymi na drewnianych, adekwatnych kształtem spodeczkach, z tym tylko zastrzeżeniem, że zamiast biało-żółtego wsadu białkowego stosowano błękitno-niebieskie żelowe plastry asymetrycznie wklejone w drewniane łupiny. Zgodnie z ówczesnymi zapewnieniami właśnie takie nieregularne kształty miały zapewniać eliminację fal stojących a sama struktura żelowych plasterków tłumić wibracje. Jak to wygląda obecnie nie mam niestety bladego pojęcia a nie czując chęci dokonywania destruktywnego procesu wiwisekcji mogłem jedynie domniemywać, że coś z wcześniejszych pomysłów się ostało a zmianie uległ jedynie projekt plastyczny i użyte do budowy korpusów materiały. Za potwierdzenie powyższych domniemywań można uznać fakt, iż dostarczone przez CORE Trends – dystrybutora marki, stopki charakteryzowały się pewną sprężystością, co wskazywało, że pomiędzy współosiowo zespolonymi walcami znalazło się miejsce na jakiś elastomer, bądź inny żelowy czynnik tłumiący.

O ile jednak zagadnienia natury technicznej spowija mgła tajemniczości o tyle aspekt wpływu THIXAR Silent Feet Basic na brzmienie urządzeń na nich ustawianych był całkowicie i bezdyskusyjnie słyszalny oraz oczywisty. Nawet biorąc poprawkę na fakt, iż na potrzeby praktycznie każdej recenzji obserwowane podczas odsłuchów opisywanych urządzeń i akcesoriów zmiany są w oczywisty sposób przez nas wyolbrzymiane i przejaskrawiane, to  w tym wypadku trzeba byłoby mieć poważny ubytek słuchu, żeby Thixarów w torze nie zauważyć. Korzystając ponadto z faktu, iż otrzymaliśmy dwa komplety stópek mogliśmy nie tylko zweryfikować jak TSFB-sy sprawdzają się pod źródłami a następnie pod amplifikacją, lecz również stosować kompletną kurację aplikując je w obu miejscach jednocześnie. Od razu rozwieję ewentualne obawy dotyczące tego, czy przypadkiem takie pełne „othixarowanie” nie objawi się zbyt dużym stężeniem „cukru w cukrze”. Nic z tych rzeczy, gdyż zasadą działania niemieckich stopek jest nie poprawianie ideału/wzorca a usuwanie jego zaburzeń i zniekształceń poprzez możliwie skuteczną eliminację czynników je wywołujących, czyli w tym przypadku drgań. W telegraficznym skrócie można powiedzieć, że mamy do czynienia z efektem znanym już z Eliminatora, lecz w dość wyraźny sposób zintensyfikowanym. O ile bowiem w przypadku „Cegły” pierwsze wrażenie dotyczące wolumenu generowanego przez nasz system dźwięku ze szczególnym uwzględnieniem jego najniższych składowych mogło sprowadzać, się do stwierdzenia, że wraz z poprawą kontroli idzie pewna kumulacja, kondensacja objętości poprzez wzrost jej gęstości, to tym razem wolumen pozostaje nietknięty. Zarówno rozmiary sceny, jak i gabaryty źródeł pozornych nie ulegają bowiem zmianom a modyfikacji, czytaj poprawie, ulega jedynie ich wyrazistość i stabilność. Wyeliminowaniu, dalszemu jeśli równolegle używamy cegły a dramatycznemu, jeśli dopiero zaczynamy przygodę z ofertą Thixara, poddawane zostaje pewne rozedrganie – migotanie rozgrywającej się przed naszymi uszami prezentacji. Posługując się semantyczną hiperbolą można byłoby odwołać się do zwiększenia częstotliwości odświeżania w ekranach, dzięki czemu całość jest bardziej klarowna i nawet wielogodzinne sesje nie męczą oczu … znaczy się uszu. W efekcie największą poprawę zauważymy w domenie rozdzielczości – oprócz wspominanej stabilności konturów i wyrazistości faktury wypełniającej jej tkanki bardziej namacalne stają się wydarzenia drugo i trzecioplanowe, lecz nie poprzez ich ordynarne wypchnięcie i spłycenie sceny, lecz poprzez zdecydowanie łatwiejszy wgląd w głąb samego nagrania i swobodną, niczym nieograniczoną eksplorację dalszych planów. Weźmy na ten przykład album „Afro Bossa” Duke’a Ellingtona, gdzie m.in. w utworach „Absinthe” i „Sempre Amore” brzydko mówiąc perkusjonalia „robią klimat” i choć wcale nie wyrywają się na pierwszy plan im wyraźniej jesteśmy w stanie je dostrzec, tym obraz wydaje się pełniejszy. Delikatna praca palców na bongosach, szelest przeszkadzajek to wszystko widać jak na dłoni, lecz nienachalnie a ze smakiem, idealnie wkomponowane w całość i ową całość współtworzące. Po prostu wybornie.
Jednak aby poczuć zbawienny wpływ Thixarów wcale nie trzeba ograniczać się do wymuskanego jazzu, czy audiofilskich samplerów, gdyż nawet w cięższym repertuarze, do którego spokojnie możemy zaliczyć „13”-kę Black Sabbath gdzie dostojne, monumentalne i wgniatające w fotel intro „God Is Dead?” brzmi jeszcze brutalniej i bardziej apokaliptycznie. Z resztą na z TSFB w torze cały powyższy krążek brzmi jakby Rick Rubin podczas jego realizacji podpisał pakt z samym Panem Piekieł, bo głos Ozzyego zachwyca niesamowitą i dawno niesłyszaną siłą i świeżością, Tonny Iommi szyje na swym wiośle jakby znów miał dwadzieścia parę lat i wespół z grzmiącym na basie Geezerem Butlerem tworzą przecudnej urody piekielny spektakl. Spektakl, w którym nawet człowiek z zewnątrz, czyli Brad Wilk na perkusji idealnie wpasował się w klimat. Tutaj, czysto teoretycznie nie powinno być miejsca na cyzelowanie dźwięków, delektowanie się niuansami i zachwyt nad iście audiofilskim planktonem, lecz jeśli tylko uda się Państwu zaimplementować tytułowe stopki w waszych systemach włączcie sobie „Zeitgeist” a potem, kiedy zachwyt nieco zelżeje możecie złapać oddech, zadzwonić do dystrybutora, poprosić o finalizację transakcji i wystawienie faktury.

THIXAR Silent Feet Basic nie dość, że nie kosztują majątku, wyglądają nienachalnie ( szczególnie w macie) i w wersji 20+ podołają nawet prawdziwym monstrom, to w dodatku działają w sposób jednoznacznie pozytywny. Jednak w przeciwieństwie do lwiej części dostępnej na rynku konkurencji one nie modelują, nie podkręcają dźwięku a jedynie sprawiają, że to co słyszymy zbliża nas do tego, co zostało w materiale źródłowym zapisane. Bardzo możliwe, że w czasach, gdy króluje cukierkowa sztuczność, silikony, kolageny i inne botoksy takie podejście może wydawać się nieco anachroniczne, ale nie wiem jak Państwo, lecz osobiście wolę na co dzień obcować z piękną kobietą o urodzie „au naturel” aniżeli z chodzącą reklamą chirurgii kosmetycznej. Z tego samego powodu mając komuś polecić akcesoria, które po prostu leczyć będą przyczyny, źródła problemów a nie maskować objawy w pierwszej kolejności skierowałbym Waszą uwagę właśnie na Silent Feet Basic Thixara.

Ps. Jeśli poruszony w powyższym tekście temat Państwa zainteresował proszę zbytnio nie oddalać się „od odbiorników”, gdyż już niedługo będziemy mieli przyjemność podzielić się z Wami obserwacjami zebranymi podczas użytkowania platformy Thixar Silence Plus Platform .

Marcin Olszewski

 

System wykorzystany podczas testu:
– CD/DAC: Accuphase DP-410; Ayon CD-35
– Odtwarzacz plików: laptop Lenovo Z70-80 i7/16GB RAM/240GB SSD + JRiver Media Center 22 + TIDAL HiFi + JPLAY
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Gramofon: Kuzma Stabi S + Kuzma Stogi + Shelter 201
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Wzmacniacz zintegrowany: Electrocompaniet ECI5; Audio Analogue Maestro Anniversary; Constellation Audio Inspiration INTEGRATED 1.0
– Kolumny: Gauder Akustik Arcona 80 + spike extenders
– IC RCA: Tellurium Q Silver Diamond
– IC XLR: LessLoss Anchorwave; Organic Audio; Amare Musica
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver
– Kable głośnikowe: Organic Audio; Signal Projects Hydra
– Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power; Acoustic Zen Gargantua II
– Listwa: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS(R)
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform; Thixar Silence Plus
– Przewody ethernet: Neyton CAT7+
– Stolik: Rogoz Audio 4SM3
– Akcesoria: Sevenrods Dust-caps; Furutech CF-080 Damping Ring; Albat Revolution Loudspeaker Chips

Opinia 2

Z osobistego, zdobytego podczas niezliczonych wizyt u znajomych audiofilów doświadczenia jestem skłonny stwierdzić jednoznacznie, iż sprawa odseparowania naszych zestawów audio od szkodliwych wibracji otoczenia dla większości populacji miłośników dobrej jakości dźwięku jest czymś bardzo ważnym. Owszem, każdy ze wspomnianych gospodarzy przeciwdziała wibracjom na miarę swoich możliwości czy to finansowych, czy negocjacyjnych w kwestii wyglądu gdy sprzęt jest ozdobą salonu, ale jedno jest pewne, mamy co najmniej dwa sposoby okiełznania mikro trzęsień ziemi otaczającego nas świata. Oczywiście, gdy się dobrze wgryźć w temat, znajdziemy pełen wachlarz swoistych myków rozwiązujących wspomniany problem, ale wydaje mi się, że odprzęganie i dociążanie (wliczyłbym w to również zwiększanie masy urządzeń) są głównymi nurtami tej odwiecznej walki. Zatem reasumując przytoczone słowa mam przyjemność zaprosić wszystkich na kilka strof o produktach niemieckiej marki Thixar, która w trosce o nasz dobry odbiór muzyki postanowiła przygotować do swojego portfolio kilka związanych z zadanym tematem rozwiązań. Z racji tego, że nasi zachodni sąsiedzi stosunkowo niedawno zaproponowali nam ciekawie wypadający w końcowych wnioskach test zwiększającej masę urządzenia w odpowiednio wyselekcjonowanym miejscu kolokwialnie mówiąc ubranej w polerowaną stal „cegły” Thixar Eliminator , tym razem padło na ustrój  izolujący sprzęt audio od stolika w postaci podstawek antywibracyjnych dumnie nazwanych „Thixar Silent Basic”. Wieńcząc wstępniak chciałbym dodać, iż owe magiczne krążki dostarczył do redakcji łódzki CORE trends.

      

      

     

      

 

Idąc za określeniem rozbiegówki tytułowy zestaw anty-drganiowy podchodząc do tematu konstrukcji jedynie od strony wizualnej jest banalnym, w praktyce elastycznym  połączeniem dwóch różnych gabarytowo płaskich walców. Jednak próba zagłębienia się w konstrukcję z punktu widzenia użytych komponentów pokazuje, iż temat nie jest taki prosty, jak się wydaje. Mamy bowiem do rozwiązania kilka kwestii. Jedna, to odpowiedni dobór grubości poszczególnych, współpracujących z podłożem i separowanymi urządzeniami metalowych płaskich krążków powierzchni nośnych. Druga, użyty do ich wykonania materiał. Trzecia zaś, stawia nam chyba największy problem, czyli decyzję w sprawie skuteczności izolacji, za którą idzie dobór zastosowanych do jej realizacji półproduktów elastycznych . Proste? Proste. Ale zapewniam Was, diabeł tkwi w szczegółach. Gdy podczas lektury tekstu rzucicie okiem na załączone fotografie, okaże się, iż producent idąc za potrzebami wizualnymi potencjalnych klientów (przecież to są nasze ołtarzyki) proponuje trzy wykończenia rzeczonych SFB w postaci spokoju szarej matowości, chwytającego za oko błysku polerowanej stali i matowej czerni (której akurat nie otrzymaliśmy). Do wyboru, do koloru. Ostatnim znakiem pewnej ekskluzywności jest  – pamiętajmy, że dziwnym trafem temat wibracji rozstrzygamy po dojściu do zadowalających nas efektów sonicznych często traktując realizujące tę sprawę dodatki  jako biżuteria – będąca punktem zbiorczym tytułowych stopek wyściełana gąbką drewniana skrzyneczka.

A co takiego majstrują w temacie dźwięku tytułowe bohaterki? Na wstępie zaznaczę, że swoje obserwacje przekazuję osobnikom zgłębiającym temat wygaszania wibracji, a nie zatwardziałym przeciwnikom – niestety brak decyzji próby na własnym organizmie powoduje, że jest ich spora liczba. Po aplikacji w zestaw audio testowane podstawki Thixar’a ciekawie dociążają przekaz muzyczny. Jednak robią to w stylu pokolorowania świata, a nie jego duszenia. Dlaczego tak twierdzę? Takie przekonanie wynika z jedynie symbolicznego dotknięcia i tonizacji wysokich tonów, a nie ich degradacji potocznie zwanej muzykalnością. W tym przypadku przy wyważonej dodatkowej dawce wypełnienia na środku i w dole pasma akustycznego górne rejestry spinając dźwięk w jeden spójny pomysł soniczny ograniczając się jedynie do wprowadzenia w nim spokoju. Wydarzenia na wirtualnej scenie muzycznej nadal tryskają pakietem witalności, ale w lekko osłodzonej estetyce odbioru. To zawsze odbierane jest jako coś przyjemnego i gdy nawet u mnie, czyli teoretycznie niepotrzebującego takich dodatkowych artefaktów osobnika prezentacja wypadała nader ciekawie (mam to w pakiecie startowym), to z autopsji wiem, iż wiele zestawień wręcz na to czeka. I nie mówcie mi, że tak  nie jest, bo aby negować takie postawienie sprawy prezentacji świata naprawdę trzeba być mocno sfokusowanym na szybkości graniczącej z analitycznością dźwięku. Z racji bycia Silent Feet Basic ostatnim ogniwem układanki nie będę zagłębiał się w pokazywanie palcem, jak wypadają na konkretnych propozycjach płytowych, tylko skrótowo zaznaczę, iż bez względu na rodzaj słuchanej muzyki zawsze wnosiły coś ciekawego do rozgrywanego w moim salonie wirtualnego przedstawienia. A co oznacza magiczne „coś”? To proste. Raz pomagało cierpiącym na anoreksję tworom nutowym przybrać barwowej dostojności. Innym razem teoretycznie zrównoważony świat pokazać w przecież uwielbianych przez nas barwach złotej polskiej jesieni. Ale jedno mogę powiedzieć na pewno, w mojej, już  bardzo gęstej sonicznie układance ani razu nie odnotowałem uczucia zamulenia dźwięku. To było bardzo wyważone przesunięcie jego estetyki wysycenia o oczko niżej i nic poza tym. Tak więc, jedynie osobista konfrontacja jest w stanie powiedzieć, czy swoje kroki powinniście skierować właśnie w stronę tytułowych podstawek marki Thixar. Innej drogi nie ma.

Jak to zwykle bywa, temat wibracji i ich eliminacji ma za zadanie delikatnie uspokoić, a nie kolokwialnie mówiąc zamulić generowany przez nasze zestawienia dźwięk. Chcąc nie chcąc, właśnie tą drogą w założeniach produkcyjnych pragnęli pójść producenci z Niemiec. I po tym spotkaniu muszę przyznać, ze przy całym zalewie rynku przez pozornie pomagające, a w efekcie mordujące dźwięk komponenty pomysłodawcy z tytułowej stajni zrobili dobrą robotę. Owszem, podkręcają gałkę koloru, masy i słodyczy, ale na szczęście bardzo szlachetnie, co pokazała bardzo czuła na nadmiar podobnych, w efekcie często szkodliwych poczynań redakcyjna układanka.

Jacek Pazio

 

Dostępne kolory: stal nierdzewna mat, stal nierdzewna polerowana, czarny matowy
Średnica: 50 mm
Wysokość: 24 mm
Wersje wg. obciążenia: -20 (0-20 kg), 20+ (2-60 kg)

System wykorzystywany w teście:
– źródło: Reimyo CDT – 777 + DAP – 999 EX Limited
– przedwzmacniacz liniowy: Robert Koda Takumi K-15
– końcówka mocy: Reimyo KAP – 777
Kolumny:  Trenner & Friedl “ISIS”
Kable głośnikowe: Tellurium Q Silver Diamond, Harmonix SLC, Harmonix Exquisite EXQ
IC RCA: Hijri „Milon”,
XLR: Tellurium Q Silver Diamond
IC cyfrowy: Harmonix HS 102
Kable zasilające: Harmonix X-DC 350M2R Improved Version, X-DC SM Milion Maestro, Furutech NanoFlux – NCF, Hijiri Nagomi
Stolik: SOLID BASE VI
Akcesoria:
– antywibracyjne: Harmonix TU 505EX MK II, Stillpoints „ULTRA SS”, Stillpoints ”ULTRA MINI”
– platforma antywibracyjna SOLID TECH
– zasilające: Harmonix AC Enacom Improved for 100-240V
– akustyczne: Harmonix Room Tuning Mini Disk RFA-80i
– listwa sieciowa: POWER BASE HIGH END
Tor analogowy:
– gramofon:
napęd: SME 30/2
ramię: SME V
wkładka: MIYAJIMA MADAKE
przedwzmacniacz gramofonowy: RCM THERIAA

 

Zostaw komentarz (Zaloguj)

Inne kategorie produktów